Sześć lat biznesu i ani jednej złotówki wydanej na reklamę – jak to możliwe? Artur Witkowski w podcaście Wektor Biznesu
Większość dzisiejszych przedsiębiorców, otwierając nowy biznes, swoje pierwsze budżety z miejsca alokuje w kampanie w social mediach i reklamy w wyszukiwarkach. Bez płatnego zasięgu trudno nam dziś wyobrazić sobie skuteczne zdobywanie klientów. A jednak w samym sercu Warszawy istnieje miejsce, które przez pierwsze lata działalności w ogóle nie inwestowało w marketing, a mimo to dynamicznie się rozwijało. Kiedy właściciel w końcu zatrudnił specjalistkę od Instagrama i SEO, ta nie kryła szoku, że biznes w ogóle przetrwał i rósł bez jej pomocy.
Jak zbudować firmę opartą wyłącznie na poleceniach? W najnowszym odcinku podcastu Wektor Biznesu, Ola Gołębiewska bierze pod lupę ten fenomen. Jej gościem jest Artur Witkowski, założyciel warszawskiego Action Training Studio – kameralnego studia treningu personalnego. Ich rozmowa to nie tylko inspirująca opowieść o tym, jak zamienić pasję w dochodowy biznes, ale też zbiór cennych, często nieoczywistych lekcji dla każdego przedsiębiorcy.
Poczta pantoflowa kontra cały rynek reklamowy
Artur Witkowski przyznaje wprost: choć przez pierwsze dwa lata istnienia studia strona internetowa i profil na Instagramie technicznie funkcjonowały, w żadnym razie nie stanowiły maszynki do pozyskiwania klientów.
Większość podopiecznych trafiała (i trafia do dziś!) do Action Training Studio z rekomendacji, co jest ewenementem na tak nasyconym i agresywnie reklamującym się rynku, jakim jest polska branża fitness. Co było kluczem do tego sukcesu? Fundamentem okazały się szczere relacje budowane na długo przed przecięciem wstęgi w nowym lokalu. Artur zjednywał sobie ludzi pracując wcześniej jako trener na siłowni, a nawet… podczas spotkań biznesowych w zupełnie innej branży, w której wcześniej działał, gdzie przy okazji luźnych rozmów chętnie doradzał w kwestiach diety i treningu.
– „Zawsze podchodziłem do tego tak, żeby dawać od siebie sto dziesięć procent. To do nas wraca — czasem po roku, czasem po pięciu latach” – mówi Artur Witkowski w rozmowie z Olą Gołębiewską.
Na zdjęciu: Ola Gołębiewska – redaktor WB oraz Artur Witkowski – trener personalny/fitness, właściciel Action Training Studio
Kubeł zimnej wody, czyli zderzenie z rzeczywistością
W głowie każdego, kto stawia pierwsze kroki w biznesie, początkowa wizja jest zwykle wyidealizowana: wynajmuję piękny lokal, kupuję najnowocześniejszy sprzęt, robię szybki remont i następnego dnia ustawia się kolejka klientów. Rzeczywistość, jak opowiada Artur, potrafi brutalnie zweryfikować te plany.
Na drodze do otwarcia studia pojawiło się sporo przeszkód:
- Rozbieżność ofert z rzeczywistością – ogłoszenia nieruchomości na portalach często mijały się ze stanem faktycznym. Zdarzały się absurdalne sytuacje, w których niesamowicie niska cena wynajmu okazywała się po prostu literówką (np. brakiem „jedynki” z przodu).
- Problemy logistyczne – na zamówiony sprzęt trzeba było czekać tygodniami, a w niektórych przypadkach nawet miesiącami.
- Ściana biurokracji – formalności i urzędowe decyzje mnożyły się w tempie, które wystawiło cierpliwość młodego przedsiębiorcy na ciężką próbę.
Samo znalezienie odpowiedniego miejsca zajęło niemal cztery miesiące. Nie wynikało to z braku ofert na rynku, ale z intuicji założyciela. Artur czekał na lokal, w którym – mimo surowych ścian i braku gniazdek – od razu poczuje klimat swojego przyszłego studia.
Decyzja, której nikt nie pochwalał
Zanim Action Training Studio w ogóle powstało, otoczenie było mocno sceptyczne. Znajomi z branży nieruchomości komercyjnych ostrzegali, że tworzenie kameralnego, butikowego studia treningowego to prosta droga do utraty kapitału. Zgodnie z ówczesnymi trendami, to wielkie, sieciowe kluby fitness miały zdominować rynek.
Artur jednak zaryzykował i poszedł pod prąd, wzorując się na zachodnioeuropejskim modelu treningów „jeden na jeden”. Koncept zakładał mniejszą liczbę klientów pod opieką trenera, ale w zamian gwarantował maksymalną uwagę, prywatność i prawdziwą relację. Z perspektywy czasu założyciel klubu ocenia, że rosnąca wokół konkurencja nie jest żadnym zagrożeniem, lecz najlepszym dowodem na to, że wybrany kierunek był słuszny. Co więcej, to właśnie zdrowa rynkowa rywalizacja napędza dziś studio do dalszego rozwoju.
Excel, który potrafi wypalić szybciej niż praca
W biznesie łatwo wpaść w pułapkę liczb. Co się dzieje, gdy naszą firmę zaczynamy opisywać wyłącznie poprzez tabele i zyski? Witkowski dzieli się mechanizmem, który dobrze poznał: przychodzi okres wakacyjny, część klubowiczów wyjeżdża lub zawiesza karnety, a wpływy naturalnie spadają. Jeśli przedsiębiorca patrzy na to wyłącznie przez pryzmat bezlitosnego arkusza kalkulacyjnego, to prosta droga do zawodowego wypalenia i potężnego stresu.
– „Jeśli robimy to z pasji, to nieważne, czy zarabiamy tyle, czy tyle — dalej to robimy. Przepływamy ten sztorm, kiedy zarabiamy mniej, przychodzi dobry czas i dalej płyniemy” – podkreśla właściciel Action Training Studio, udowadniając, że to misja i zaangażowanie pozwalają przetrwać chudsze miesiące.
Co Artur Witkowski zrobiłby dzisiaj inaczej?
Mimo sukcesu, doświadczenie uczy pokory. Zapytany o to, co z dzisiejszą wiedzą zmieniłby w swoich początkowych działaniach, Artur wskazuje na trzy kluczowe kwestie:
- Mniej analizować, więcej działać – zbyt długie, wielokrotne rozważanie tej samej decyzji częściej prowadzi do paraliżu decyzyjnego (tzw. zapętlenia myśli) niż do realnego postępu.
- Powrót do podstaw – rozpisanie trudnej decyzji na zwykłej kartce w klasycznej formie „za i przeciw” to wciąż jedno z najprostszych, a zarazem najskuteczniejszych narzędzi biznesowych.
- Czas na refleksję – regularne rezerwowanie w kalendarzu bloków czasu na przemyślenia. Nie po to, by leniuchować i zwalniać tempo, ale by regularnie kalibrować swój kompas i upewniać się, że firma wciąż podąża we właściwym kierunku.
Podsumowanie
Historia Action Training Studio to dowód na to, że w biznesie nie ma jednej uniwersalnej drogi do sukcesu. Czasem upór, autentyczne relacje i niezachwiana wiara w swoją wizję znaczą więcej niż tysiące złotych przepalone na reklamy w mediach społecznościowych.
Warszawskie studio wciąż się rozwija, wprowadzając nowe modele treningów i pakiety członkostwa. To tylko potwierdza najważniejszy wniosek z całej rozmowy: nawet biznes zbudowany na osobistej intuicji i pasji potrafi się nieustannie transformować i rosnąć, jeśli jego twórca pozostaje wierny temu, co naprawdę czuje.
🎧 Jesteś ciekaw, jak dokładnie Artur Witkowski przetrwał pierwsze biznesowe sztormy? Cała, pełna inspiracji rozmowa z Olą Gołębiewską jest już dostępna w najnowszym odcinku podcastu Wektor Biznesu na platformach YouTube oraz Spotify. Zapraszamy do słuchania!